
Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych
Czytelniczka DFV Anna podrzuciła taką oto „zagadkę” z życia wziętą (Gdyby była również czytelniczką F-LEXa, znałaby odpowiedź na nurtujące ją pytanie).
Stan faktyczny: „Po wykonaniu zdjęć na I-szej Komunii w kościele całej grupie dzieci (uzgodnione oczywiście z ks. i rodzicami), zgłasza się do mnie dziadek jednego z chłopców przystępujących do komunii czy jest możliwe żeby mu zrobić ze 3 odbitki na pamiątkę z wykonanych zdjęć, bo rodzice nie chcą mu dać. Nie wnikam z jakich przyczyn czemu i dlaczego (jakiś tam konflikt rodzinny).”
Postawione przez Annę pytanie brzmi następująco: Mogę zrobić odbitki, czy mam związane ręce i dziadek musi się dogadać z rodzicami, żeby Ci później się do mnie nie przyczepili, że oni sobie nie życzyli czy coś?
Na początek trzeba przywołać treści art. 81 ust. 1 Ustawy. „Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.”
Ustawa stanowi, że potrzebna jest zgoda osoby na rozpowszechnianie wizerunku. W przypadku dzieciaków (czyli osób niepełnoletnich) zezwolenia na rozpowszechnianie wizerunku udzielają rodzice. Odpowiedź na pytanie, co to takiego rozpowszechnianie wizerunku i „czym się to je” można znaleźć na F-LEX w „Clou sprawy”. Tam również każdy uważny czytelnik znajdzie odpowiedź na postawione pytanie. Dlatego też odpowiadając na nie nie będę uzasadniał odpowiedzi, bo musiałbym w zasadzie zacytować całość mojego wpisu z listopada 2011 r. Od tego czasu stan prawny się nie zmienił i obowiązują w tym zakresie te same przepisy prawne. Tak więc biorąc pod uwagę treść art. 81 ust. 1 Ustawy nie ma przeszkód prawnych do zrobienia kilku odbitek dziadkowi, albowiem nie będzie to rozpowszechnianie wizerunku, o którym mowa w przywołanym powyżej przepisie.
Dlaczego tak? Do czytania „Clou sprawy” marsz!


















